Dziś padł rekord! rodzinne kijkowanie w składzie, który spokojnie mógłby startować w zawodach… albo przynajmniej w konkursie na zgraną ekipę w terenie.
Było wszystko: piękne widoki, świeże powietrze, tempo od „spacerku emeryckiego” po „kto pierwszy do następnego drzewa”, a do tego milion rozmów, śmiechu i klasyczne „czekajcie, bo się zgubiłem!”.
Kijki pracowały, nogi też (niektórym bardziej, niektórym mniej), ale najważniejsze: spędziliśmy razem świetny czas. Bo jak się okazuje, najlepsze trasy to te, które przechodzi się w dobrym towarzystwie dziękujemy trenerze Marcin Cieśluk Trener i Instruktor Nordic Walking
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z
naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu.